Home Dla pacjenta Pacjenci z odruchem wymiotnym w gabinecie stomatologicznym

Na początku krótka informacja o tym, że odruch wymiotny jest naturalnym, bezwarunkowym odruchem fizjologicznym i może go wywoływać nawet sama manipulacja w okolicy jamy ustnej. Zdarzają się również pacjenci, którzy mają ten odruch tak nasilony, że nawet codzienna higiena jamy ustnej (umieszczenie szczoteczki do mycia zębów w ustach), sprawia ogromny problem.

Niestety mimo tego, że wiemy iż jest to naturalne, sam pacjent czuje dyskomfort oraz opór przed wizytami w gabinecie stomatologicznym. Dodatkowo jest to również problem dla lekarza, który ma w tym momencie utrudnione zadanie.

Jednak…

W dzisiejszych czasach jesteśmy już w stanie poradzić sobie z tą przeszkodą (u większości pacjentów).

A więc, jak to robimy?

Sztuczka nr 1.

Specjalne magnesiki umieszczone na małym plasterku, które na czas zabiegu, przyklejamy pacjentowi między ustami, a wargą. Mają one za zadanie niwelować odruch wymiotny. Sprawdziliśmy i działa, choć sami nie wiemy na jakiej zasadzie to funkcjonuje:)

Sztuczka nr 2.

Po raz kolejny jest to laser, o którym na stronie jest już całkiem sporo. Co prawda tutaj efekt jest dużo mniejszy ale również w pewnym stopniu jesteśmy w stanie, za jego pomocą, powstrzymać odruch wymiotny.

Sztuczka nr 3.

Użycie koferdamu, którego zadaniem jest izolacja pola zabiegowego. Jest to kawałek gumy, odpowiednio wyprofilowany, naciągnięty na specjalną ramkę i umiejscowiony na twarzy pacjenta. Poprzez zrobienie dziurek w koferdamie, lekarz może te zęby, które aktualnie będzie leczyć, wystawić na zewnątrz (dla chętnych jak to wygląda polecam filmik). Zadaniem takiego koferdamu jest stworzenie bariery, która uniemożliwia dostanie się do jamy ustnej pacjenta zarówno wody, jak i pyłków, resztek plomby, czy różnych nieprzyjemnych smaków. 

Sztuczka nr 4.

Zmorą pacjentów (nie tylko tych mających odruchy wymiotne) są wyciski pobierane pod prace protetyczne. W wielu gabinetach możecie spotkać się jeszcze z klasyczną formą polegającą na włożeniu specjalnej łyżki z masą wyciskową do ust pacjenta i utrzymanie jej tam w bezruchu przez 3 min. Do momentu aż zastygnie. Jest to uciążliwe i nieprzyjemne, jednak tutaj z pomocą przychodzi nam stomatologia cyfrowa. 

Dzisiaj dokładnie ten sam efekt możemy uzyskać specjalnym skanerem wewnątrzustnym. Jest to kamera podłączona do komputera, która skanuje zęby w trójwymiarze. Różnica polega tutaj na tym, że w przypadku pobierania klasycznego wycisku, w momencie odruchu wymiotnego, całość pracy powtarzamy od nowa, natomiast przy skanie komputerowym, program na bieżąco zapisuje, to co udało nam się już zeskanować.

Jak sami widzicie, metod jest jednak sporo. Pierwszym krokiem jest jednak wybranie odpowiedniego gabinetu stomatologicznego:)

To też może Cię zainteresować

Skomentuj